W wielu miastach Polski szkoły językowe zgłaszają prawdziwe oblężenie: chętnych jest tak wielu, że zapisy na kursy językowe zaczynają się zamykać zanim jeszcze ofertę dobrze ogłoszono. Rodzice i dorośli kursanci, chcąc zapewnić sobie miejsce, ustawiają się przed placówkami już na kilka godzin przed otwarciem sekretariatów. To nie tylko efekt rosnącej świadomości społecznej co do znaczenia języków obcych, ale także praktycznych potrzeb – matury, wymagania na studia i konkurencja na rynku pracy.
- Szkoły językowe raportują, że grupy dla początkujących, zwłaszcza z angielskiego i niemieckiego, są pełne już w pierwszym dniu zapisów.
- Niektóre placówki wprowadzają listy oczekujących – osoby, które nie zdążą się zapisać, mimo chęci, muszą liczyć się z dużym opóźnieniem.
- Czynnikiem napędzającym są również kursy przygotowawcze do egzaminów – maturalnych oraz certyfikowanych – które odbywają się dopiero po wakacjach, przez co popyt jest skupiony na krótkim okresie.
Eksperci wskazują na konieczność przemyślanej strategii: lepsza kampania informacyjna przez szkoły, rozszerzenie trybu online, a może rozłożenie rekrutacji na etapy, aby obniżyć napięcie i umożliwić dostęp większej liczbie kursantów. Brakuje też jednak danych statystycznych, które pokazałyby skalę zjawiska w całym kraju.